"Ludzie mówią, że powinienem być urzędnikiem. Piję dużo kawy i mam wszystko w dupie."
Zanim poszedłem do urzędu myślałem, i to całkiem poważnie, że to normalne miejsce pracy jak każde inne. Że rano pójdę do pracy i po 8 godzinach wrócę z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Zmęczony, ale zadowolony- ze swojego dzieła, z wkładu w rozwój lokalnej społeczności no i z pensji. Moje wyobrażenie nie mogło być chyba bardziej mylne...
Oto zapiski z mojej pracy, spojrzenie “od wewnątrz” na pracę w jednym z polskich urzędów. Przy okazji zastrzegam sobie prawo do podkolorowania moich historii, ale o nie więcej niż 10%. ;)

niedziela, 26 stycznia 2025

Dzień trzysta czwarty - final countdown 2/3

Karę przyjąłem bez jakichś oporów z 2 powodów. Po pierwsze i tak miałem już od pół roku zaplanowany urlop tak, że realnie bym siedział tam 2 dni. A po drugie, co ja bym u ogrodnika robił? Musze pamiętać, żeby wziąć ładowarkę do telefonu taki będzie zapierdol na fejsie.
Przyszedłem więc rano do biura ogrodnika i się z nim przywitałem.
-Cześć Krzysiu. Co mam robić?
-Cześć Młody. Nie powiedzieli ci?
-No nie.
-Sekretarz kazał, że masz zbierać śmieci w parku.
-Chyba sobie żartujesz?
-Nie. I sorry, ale ja nie będę się mu przeciwstawiał.
-Ok. Spoko. Sam to załatwię.

I ruszyłem do Sekretarza. Z energią wkroczyłem do Harpii.
-Ja do Sekretarza.
Przestałem się z nimi witać. Wiedziałem, że to jedna z nich zrobiła zrzut ekranu.
-Sekretarza nie ma, co chcesz?
-Chciałbym się zapytać o moją nową rolę. Podobno mam sprzątać śmieci w parku. Ale chyba ktoś zapomniał, że w związku ze zmianą stanowiska powinienem mieć zrobione odpowiednie szkolenie BHP i przydzielony sprzęt.
-Wracaj do Krzysia, zadzwonimy jak będzie Sekretarz.

Wróciłem więc na kawę i ploteczki, a po godzinie gdy Sekretarz pojawił się w pracy Harpie zadzwoniły.
-Coś ty, nie masz sprzątać w parku.
Aha. Dlatego od razu mi tego nie powiedziałyście tylko czekałyście na Sekretarza.
-To co mam robić?
-Krzysiu ci powie.
-Krzysiu nie wie.
-Krzysiu ma przyjść do Sekretarza.

On poszedł, ja czekałem. Nie powiem, w tym momencie już mnie to zaczynało bawić. Więc na spokojnie czekałem dopijając kawkę aż Krzysiu wrócił.
-Oni są jacyś pojebani Młody. Sekretarz kazał, żebyś zbierał śmieci. Teraz mówi, że nie i mam coś wymyślić, żebyś zapierdalał. Ale nie mam co ci dać. Kurwa. Wiesz jak wygląda topola?
-E… nie? Mogę sprawdzić sobie w necie.
-Dobra, a brzoza?
-To chyba każdy po 2010 wie…
-To idź policz brzozy w mieście. Nie obchodzi mnie ile ich jest. Wróć z powrotem przed końcem dnia.

Musze powiedzieć, że to były bardzo miłe dwa dni, których większość spędziłem na kawce w biurach znajomych z różnych instytucji. Dyskusje, ploteczki, ciasto. Po tej ciężkiej karze poszedłem na zasłużony dwutygodniowy urlop. A brzóz jest 573. Albo 698. A może 799? Myślę, że ode mnie się tego nie dowiecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz